Ferrari zmagało się z poważnymi problemami z tempem wyścigowym podczas Grand Prix Austrii 2026. Zarówno Lewis Hamilton, jak i Charles Leclerc odczuli skutki szybkiej degradacji tylnych opon, co wpłynęło na ich pozycje w wyścigu.
Hamilton startował z trzeciego miejsca i na początku walczył z Maxem Verstappenem oraz wyprzedził Leclerca. Jednak szybka degradacja opon zmusiła go do trzykrotnego zjazdu do boksów, co nie przyniosło oczekiwanych rezultatów. Leclerc z kolei spadł z drugiego miejsca na ósme, narzekając na brak przyczepności tylnej osi i trudności z ustawieniami samochodu, mimo że dzień wcześniej był zadowolony z auta w kwalifikacjach.
Szef zespołu Ferrari, Frederic Vasseur, wskazał, że kierowcy przesadzili z agresją na oponach na początku wyścigu. To wymusiło zmianę strategii i pogorszyło wyniki zespołu. Dodatkowo Ferrari miało problemy z przegrzewaniem jednostki napędowej, co ograniczało osiągi, zwłaszcza w sytuacjach, gdy samochody utknęły w ruchu.
Hamilton zauważył, że balans samochodu był trudny do utrzymania, a tempo Ferrari było słabsze niż rywali, zwłaszcza Mercedesa i Red Bulla. Leclerc od dłuższego czasu ma większe trudności niż Hamilton z optymalnym ustawieniem bolidu SF-26, zarówno w kwalifikacjach, jak i wyścigach.
Problemy z tylną przyczepnością i szybka degradacja opon były głównymi czynnikami wpływającymi na słabsze tempo Ferrari podczas gorącego wyścigu w Austrii. Zespół musiał zmienić strategię, co ostatecznie odbiło się na wynikach obu kierowców.
W kontekście rywalizacji w sezonie 2026, te trudności pokazują, że Ferrari nadal stoi przed wyzwaniami związanymi z zarządzaniem oponami i ustawieniami samochodu. Sytuacja w Austrii podkreśla znaczenie precyzyjnego balansu i kontroli nad degradacją opon w świecie Formula 1®.
