Po pierwszym dniu treningów przed Grand Prix Meksyku 2026 sytuacja na torze jest bardzo wyrównana. George Russell ocenia, że kolejność sił może się zmieniać, a kwalifikacje mogą potoczyć się w różne strony.
W piątkowych sesjach Mercedes, Ferrari i McLaren pokazały zbliżone tempo. Russell w FP1 oddał miejsce rezerwowemu kierowcy Fredowi Vesti, co ograniczyło mu czas na torze. W FP2 zajął trzecie miejsce z czasem 1:17.933, tracąc zaledwie 0,003 sekundy do Lando Norrisa i około 0,1 sekundy do Charlesa Leclerca. Warunki na torze są wymagające ze względu na dużą wysokość nad poziomem morza i niską przyczepność.
Wszyscy główni rywale korzystają z wysokich docisków aerodynamicznych, co różni się od wcześniejszych lat, gdy na tym torze stosowano raczej średnie lub niskie ustawienia. Ferrari wydaje się najsilniejsze, choć Leclerc nie ukończył pełnego okrążenia w treningu, a Lewis Hamilton miał problemy techniczne. Mercedes liczy na potencjał do walki o pole position, ale musi jeszcze znaleźć najlepszy kompromis między tempem na jedno okrążenie a wytrzymałością na dłuższych przejazdach.
Mercedes podkreśla wyzwania związane z chłodzeniem jednostki napędowej i hamulców na tym torze. Dodatkowo zespół musi zarządzać doładowaniem turbo bez wsparcia MGU-H, co komplikuje optymalizację osiągów. Te czynniki wpływają na ustawienia samochodu i strategię na weekend.
George Russell wskazuje, że po bardzo wyrównanych treningach trudno przewidzieć, jak ułoży się rywalizacja w kwalifikacjach. Zespół musi jeszcze pracować nad znalezieniem idealnego balansu między prędkością a niezawodnością. Wysoka wysokość i specyfika toru w Meksyku stawiają dodatkowe wymagania przed ekipami.
W tej fazie weekendu trudno wyciągać daleko idące wnioski o ostatecznej hierarchii zespołów. Rywalizacja pozostaje otwarta, a wyniki kolejnych sesji będą kluczowe dla ustalenia faktycznego porządku sił. Mercedes koncentruje się na optymalizacji ustawień i zarządzaniu technicznymi wyzwaniami, co może mieć wpływ na dalszy przebieg Grand Prix Meksyku.