Piątkowa sesja treningowa na torze Suzuka zapowiadała się niezwykle interesująco, bowiem liczne zespoły przywiozły do Japonii zestaw nowych poprawek aerodynamicznych. Po wymagającym weekendzie w Australii nastroje były napięte, a każda ekipa chciała jak najlepiej przygotować się do rywalizacji na legendarnym japońskim obiekcie. Kibice liczyli na wyrównaną walkę, a wczesne oznaki wskazywały, że Mercedes ma szanse odegrać większą rolę, niż przewidywano jeszcze przed początkiem sezonu.
Już na pierwszych kółkach George Russell i Lewis Hamilton odnotowali mocne tempo, wyraźnie radząc sobie lepiej niż w kilku wcześniejszych weekendach. Brytyjczyk był szybki zarówno na krótszych, jak i dłuższych przejazdach, prezentując dobrą przyczepność i stabilność w szybkich sekwencjach zakrętów – co zawsze stanowiło klucz na wymagającym technicznie torze Suzuka. Tymczasem Lewis Hamilton, mimo pewnych drobnych problemów z balansem, był tuż za swoim kolegą z zespołu i cała ekipa wyraźnie poczuła przypływ optymizmu.
Red Bull – jak zwykle faworyt wśród bukmacherów – również odnotował dobre tempo, choć w pierwszym treningu Max Verstappen nie zdołał przebić się na szczyt tabeli czasów. Holender skupił się głównie na symulacjach wyścigowych, testując różne ustawienia bolidu, co może okazać się decydujące w dalszej części weekendu. Sergio Perez także nie forsował tempa, pozostawiając pole do spekulacji na temat prawdziwej formy mistrzowskiej ekipy.
Nie można pominąć niespodziewanie dobrego występu drużyny Aston Martin – Fernando Alonso prezentował imponujący rytm zwłaszcza w sekcjach, gdzie wymagana jest duża precyzja prowadzenia, co tradycyjnie odpowiada jego stylowi jazdy. Lance Stroll stopniowo nabierał pewności i także uplasował się w pierwszej dziesiątce. Ferrari nieco rozczarowało fanów; zarówno Charles Leclerc, jak i Carlos Sainz borykali się z niewielkimi problemami z przyczepnością oraz nadsterownością, co skutkowało niewielką stratą do czołówki i sugeruje, że Włosi będą musieli gruntownie przeanalizować dane przed sobotą.
Interesująco wyglądała również walka w środku stawki. McLaren z Oscarem Piastrim i Landem Norrisem, mimo kilku drobnych przygód na poboczach, zdołał utrzymać się blisko pierwszej szóstki, a solidne czasy Alpine oraz pozytywne zaskoczenie w wykonaniu Williamsa z Alexandrem Albonem podkreślają, że różnice w środku tabeli są minimalne i każda drobna poprawka może znacząco zmienić układ sił.
Nastroje w padoku były pogodniejsze niż podczas ostatnich Grand Prix. Warunki pogodowe – mimo zapowiedzi deszczu w kolejnych dniach – pozwoliły zespołom na przeprowadzenie zaplanowanych testów ogumienia, co w kontekście spodziewanej zmiennej pogody podczas wyścigu może okazać się bezcenne.
Pierwszy trening w Japonii pokazał, że układ sił nie jest jeszcze ustalony. Mercedes wydaje się odzyskiwać konkurencyjność, Red Bull być może nie odkrył jeszcze wszystkich kart, a zespoły środka stawki czują, że to ich weekend na przebicie się do czołówki. Fani F1 szykują się więc na emocjonujący weekend wiecznie zielonej i nieprzewidywalnej Suzuce!
