Alpine F1 znalazło się ostatnio na ustach całego świata Formuły 1 – niestety jednak nie za sprawą spektakularnych wyników sportowych, lecz głębokiego kryzysu i kontrowersyjnych decyzji wewnątrz zespołu. Wraz z początkiem sezonu 2024 francuska ekipa przeżywa najtrudniejsze chwile od powrotu do F1 jako Renault, a niektórzy kibice zaczęli już nazywać Alpine „najlepszym najgorszym zespołem wszech czasów”. Skąd bierze się ta przewrotna opinia? Jak doszło do tego, że team z bogatym zapleczem i fabrycznym wsparciem daleko odbiega od własnych ambicji?
Wśród zespołów Formuły 1, które posiadają potencjał technologiczny i finansowy umożliwiający walkę o podium, Alpine wydawało się jeszcze niedawno jednym z kandydatów do regularnych sukcesów. Po przemianowaniu z Renault w 2021 roku oraz ekscytujących deklaracjach dotyczących ambicji mistrzowskich, oczekiwania wobec ekipy systematycznie rosły. Niestety rzeczywistość okazała się zupełnie inna – francuski projekt ugrzązł w średniactwie, a tempo rozwoju odniosło porażkę w walce z najlepszymi rywalami.
Narastające problemy napędzane były przez kadrowe trzęsienia ziemi. Zespół w ostatnich latach opuściła cała plejada ważnych postaci: od dyrektora technicznego Pata Fry'a, przez szefa zespołu Otmar Szafnauera, aż po ceo firmy Alpine — Laurenta Rossiego i głównego projektanta Matta Harmana. Ten personalny exodus wprowadził chaos decyzyjny, wstrzymał rozwój techniczny i odbił się na morale pracowników.
Obecny sezon jest dla Alpine wyjątkowo bolesny – bolid A524 okazał się wyjątkowo nieudany, a na pierwszych wyścigach był niemal najwolniejszym samochodem w stawce. Obaj kierowcy – Pierre Gasly i Esteban Ocon – musieli walczyć, by choć raz wyjść z pierwszej części kwalifikacji, a zdobycie punktów stało się nie lada wyzwaniem. To sytuacja, która nie pasuje do zespołu szczycącego się mistrzowskimi tradycjami z czasów Renault.
Trudny okres unaocznił głębsze problemy strukturalne ekipy z Enstone: brak jednoznacznego lidera technicznego, niewystarczająca inwestycja w nowoczesne technologie i system szkolenia młodych talentów, a także niejednoznaczne relacje z zarządem Grupy Renault. Wszystko to sprawia, że Alpine wydaje się dryfować bez wyraźnego celu i pomysłu na przełamanie impasu.
Warto przypomnieć, że francuski zespół miał już przebłyski świetności. Ostatnie zwycięstwo przypadło na Grand Prix Węgier 2021, gdy Esteban Ocon – po szalonym wyścigu – dowiózł pierwsze miejsce do mety. Był to jednak wyjątek, a nie oznaka systematycznej siły teamu. Nawet wtedy eksperci podkreślali, że to raczej efekt wyjątkowych okoliczności niż realnej przewagi tempa.
Dla kibiców Formuły 1 sytuacja Alpine jest przykładem, jak trudna i złożona jest droga zespołu od fabrycznego projektu po prawdziwego pretendenta do tytułu. Nawet z zapleczem wielkiej korporacji, bez klarownej strategii i z wyraźnymi problemami komunikacyjnymi w strukturze organizacyjnej, sukces okazuje się nieosiągalny. Mimo to, wielu fanów trzyma kciuki za „niebieskich”, wierząc, że silne fundamenty fabryki w Enstone znów pozwolą odbudować zaufanie i wiarę w markę Alpine.
Czy jednak obecne zmiany i nowa kadra techniczna wystarczą, aby odmienić losy zespołu i sprawić, by Alpine wróciło na zwycięską ścieżkę? Przyszłość pokaże, czy francuska ekipa podąży śladami dawnych sukcesów, czy też na długo zostanie symbolem niewykorzystanego potencjału. Jedno jest pewne: historia Alpine jest teraz jednym z najciekawszych tematów paddocku i śledzić ją będą nie tylko polscy fani F1.
