W trzecim treningu przed Grand Prix Japonii Formuły 1 w Suzuka kibice mogli podziwiać niezwykle wyrównane i zaskakujące tempo zespołu Mercedesa. Niemiecki team nie tylko wywalczył podwójne prowadzenie, pokazując świetne przygotowanie do rywalizacji w Kraju Kwitnącej Wiśni, ale też dał ofensywny sygnał reszcie stawki. Największą niespodzianką był jednak nie doświadczony Lewis Hamilton czy George Russell, lecz młody i utalentowany Andrea Kimi Antonelli, który uzyskał najlepszy czas sesji!
23-latek, choć debiutuje w symulowanym środowisku F1, pokazał zimną krew i ogromny potencjał, nie dając się przytłoczyć atmosferą legendarnej Suzuki. Antonelli, łączony z przyszłymi startami w Formule 1, wykorzystał idealne ustawienia Mercedesa, wykręcając imponujące kółko na miękkich oponach. Dzięki temu włoski kierowca o włos wyprzedził Russella, który jechał równie widowiskowo i konsekwentnie.
Dla Mercedesa podwójny wynik na czele tabeli czasów to wyraźny sygnał, że ekipa z Brackley nie odpuszcza walki mimo wyzwań w dotychczasowych rundach sezonu 2024. Ich nowe poprawki aero, testowane właśnie w Japonii, wydają się przynosić oczekiwane efekty, a przewaga nad rywalami, szczególnie Ferrari i Red Bullem, jest coraz bardziej widoczna. Wszyscy w padoku mówią już głośno o powrocie Srebrnych Strzał do walki na najwyższym poziomie.
Nadspodziewanie mocny występ zanotowała także McLaren, którego kierowcy regularnie trzymali się w czołówce zestawienia. Lando Norris i Oscar Piastri, korzystający z udoskonalonego pakietu aerodynamicznego, potwierdzili, że ekipa z Woking pozostaje czarnym koniem wyścigu. Ich stabilność na długich przejazdach oraz konkurencyjne tempo na jednym okrążeniu zwiastują ostrą walkę o podium – również dlatego, że Ferrari tym razem sprawiało wrażenie nieco pogubionej stajni. Charles Leclerc narzekał na brak balansu, a Carlos Sainz zmagał się z nadsterownością w środkowej części toru, co znacząco odbiło się na ich czasach.
Kibice z pewnością rozczarowani byli tempem Red Bulla. Max Verstappen nieoczekiwanie znalazł się poza pierwszą czwórką, a Sergio Pérez musiał zmagać się z problemami z przyczepnością oraz drobnymi usterkami mechanicznymi. To sygnał, że dominacja zespołu Christiana Hornera wcale nie musi być tak pewna w dalszej części sezonu – szczególnie, jeżeli Mercedes i McLaren utrzymają dzisiejszy poziom.
Sobotnia sesja treningowa pokazała również, że kluczowym elementem podczas kwalifikacji będzie strategia i zarządzanie oponami. Wielu kierowców testowało różne mieszanki, by zebrać dane przed wyścigiem. Ciekawostką była odmienna strategia Alpine, które postawiło na ultra-krótkie przejazdy na najbardziej miękkich oponach, szukając przewagi na pojedynczym okrążeniu.
Trudno przewidzieć, kto okaże się najsilniejszy podczas niedzielnych kwalifikacji, ale tegoroczny weekend w Japonii już teraz zapowiada się jako jeden z najbardziej ekscytujących w ostatnich latach. Mercedes, inspirując się młodzieńczym entuzjazmem Antonellego, może sprawić sporą niespodziankę, podczas gdy doświadczeni gracze z Ferrari i Red Bulla muszą odbudować swoje tempo, by nie oddać pola rywalom. Wszyscy fani F1 mogą szykować się na widowiskowe ściganie na światowym poziomie – japońska Suzuka po raz kolejny potwierdziła swój unikatowy charakter i nieprzewidywalność.
