Mercedes ma tajną przewagę? Rywale żądają reakcji FIA!

Mercedes ma tajną przewagę? Rywale żądają reakcji FIA!

Zespół FansBRANDS® |

W ostatnich tygodniach padok Formuły 1 ponownie żyje tematem potencjalnych „luk” w przepisach silnikowych. Choć FIA nieustannie stara się doprecyzować i uszczelnić regulaminy, zespoły nie przestają szukać innowacyjnych sposobów na zyskanie przewagi nad konkurencją. Najnowsze wieści z zaplecza królowej motorsportu sugerują, że tegoroczny układ sił w rywalizacji producentów napędów po części zawdzięczamy właśnie specyficznemu odczytowi przepisów, który być może daje jednej ze stajni – tu wymienia się głównie Mercedesa – nieznaczne fory względem reszty stawki.

Sprawa dotyczy ograniczenia rozwoju jednostek napędowych, które miało obowiązywać aż do nadejścia nowej ery silnikowej w 2026 roku. Miało to „zamrozić” wszelkie większe zmiany w projektach napędów, gwarantując większy parytet. Niemniej jednak, niektóre zespoły i ich partnerzy technologiczni, jak się okazuje, korzystają z możliwości udoskonalania tzw. „poprawy niezawodności” – zgodnej z letter of law, lecz niekiedy kontrowersyjnej w spirit of the law. Mechanizm ten pozwala producentom wnosić poprawki do silników, tłumacząc je względami bezpieczeństwa czy trwałości, ale wszystko to musi zostać zatwierdzone przez FIA.

Konkurencja uważa, że pojęcie „poprawa niezawodności” staje się zbyt szerokie i skrywa w sobie pole do pracy nad parametrami wpływającymi nie tylko na wytrzymałość, ale też na osiągi. Doniesienia sugerują, że FIA może mieć problem z kontrolą faktycznego wpływu wprowadzanych poprawek – czy rzeczywiście są one podyktowane względami bezpieczeństwa, czy może raczej dają dodatkową moc lub efektywność.

F1 Sklep

W naturalny sposób zespoły korzystające ze staranniejszych, bardziej zachowawczych strategii czują się tym faktem poszkodowane. Nie brakuje głosów, że niektórzy partnerzy jednostek napędowych są w stanie poprawić wydajność silnika pod pretekstem zwiększenia żywotności, podcinając w ten sposób skrzydła konkurencji. Rzecz jasna panuje też przekonanie, że jeśli sprawa nie zostanie jaśniej określona i ograniczona, luka może być wykorzystywana aż do wejścia nowych przepisów w 2026 roku.

W ostatnich dniach niektóre zespoły dyskretnie apelowały do FIA o ponowne przyjrzenie się tematyce poprawek „pod pretekstem” niezawodności. Wiadomo jednak, jak trudno udowodnić, że dane usprawnienie rzeczywiście nie jest podyktowane troską o długowieczność jednostki – a nie próbą podciągnięcia mocy czy osiągów, zwłaszcza w świecie inżynierii tak złożonej jak F1.

Specjaliści zauważają, że z technicznego punktu widzenia margines interpretacyjny regulaminów zawsze będzie istniał – bo złożoność współczesnych hybrydowych napędów jest ogromna. Każdy podzespół zamknięty pod pojęciem „niezawodności” może potencjalnie oddziaływać na parametry silnika, a znalezienie wodoodpornej definicji regulaminowej pozostaje raczej mrzonką.

Czas pokaże, czy FIA zdecyduje się na twardsze stanowisko i doprecyzowanie przepisów – choć należy się spodziewać, że polityka i dyplomacja wśród producentów odegrają tu nie mniejszą rolę, niż same argumenty techniczne. Dla kibiców aspekt ten tylko podsyca emocje – bo Formuła 1 nigdy nie była i nie będzie tylko wyścigiem samochodów, ale również rywalizacją inżynieryjnych umysłów. Kto wygra tę batalię na zapleczu i czy rzeczywiście tematyczne „luki” przesądzą jeszcze o losach mistrzostw? Tego dowiemy się już wkrótce na kolejnych rundach sezonu!