W sezonie 2022 Formuły 1 rozpoczęła się nowa era, której głównym motorem napędowym były gruntowne zmiany regulaminowe, mające na celu poprawę widowiska i zwiększenie konkurencyjności. Nowe przepisy inżynieryjne, skupiające się zwłaszcza na aerodynamice i podłodze aut, zmusiły zespoły do kreatywnych rozwiązań zarówno w obrębie nadwozia, jak i systemów mechanicznych. Wygląda na to, że tegoroczne wyścigi nabrały sensacyjnej intensywności – bolidy są bliżej siebie, walka na torze zacieśnia się, ale wyzwania technologiczne są większe niż kiedykolwiek.
Nowe podejście do aerodynamiki, czyli powrót do tzw. efektu przyziemienia, przesunęło środek ciężkości rozwoju bolidów. Inżynierowie musieli zrewidować układ podłogi samochodu, zmienić kanały powietrzne, a także kompletnie przeprojektować dyfuzory oraz elementy przedniego skrzydła. Zmniejszenie zawirowań powietrza miało kluczowy wpływ na to, by bolidy mogły jechać w ścisłym kontakcie, bez ryzyka nadmiernej utraty docisku przez pojazd jadący z tyłu. Zespoły musiały pogodzić różne priorytety – począwszy od zapewnienia odpowiedniej stabilności, po możliwie najwyższą efektywność aerodynamiczną i optymalne chłodzenie jednostek napędowych.
Jednym z największych wyzwań okazało się „porpoising”, czyli efekt podskakiwania, wynikający z gwałtownych wzrostów i utrat docisku. Ten niechciany efekt wymagał od zespołów błyskawicznej adaptacji – niektóre ekipy, takie jak Mercedes czy Ferrari, eksperymentowały z ustawieniami zawieszenia oraz twardością podłogi, próbując znaleźć złotą równowagę między osiągami a komfortem kierowców. Szybko okazało się, że kluczem jest nie tylko konstrukcja nowych podwozi, ale również kompleksowa interakcja wszystkich komponentów bolidu.
Na rynku rozwoju najbardziej innowacyjne podejście zaprezentowały zespoły Red Bulla i Ferrari. Obie ekipy wprowadziły odmienne filozofie projektowe; Red Bull postawił na maksymalizację efektu przyziemienia bez kompromisu wobec oporu powietrza, natomiast Ferrari skupiło się na zbalansowanej charakterystyce prowadzenia oraz nowatorskim podejściu do chłodzenia układów hybrydowych. Dzięki temu oba zespoły nadały ton rywalizacji już od pierwszego wyścigu sezonu, a ich rozwiązania są obecnie studiowane przez konkurencję na całym padoku.
Nie można zapomnieć o rewolucji w zakresie ogumienia. Nowe opony o niższym profilu oraz 18-calowe felgi zmieniły zachowanie się bolidów podczas pokonywania zakrętów i hamowania. Nowe mieszanki wymusiły na zespołach przebudowanie całego podejścia do pracy z oponami – od rozgrzewania, poprzez rozłożenie temperatury, aż po strategię zarządzania zużyciem podczas wyścigu. Interesujące jest również to, jak poważnie podejścia do opon różnią się między zespołami – McLaren, na przykład, zainwestował wiele w modelowanie komputerowe, aby przewidzieć zachowania gumy na różnych typach torów.
Nowe regulacje to również większy nacisk na zrównoważony rozwój. FIA wymaga od zespołów stosowania biopaliw oraz bardzo restrykcyjnych limitów kosztowych – tzw. „cost cap”. Te dwa elementy zmuszają konstruktorów nie tylko do większej efektywności projektowej, ale także do szukania innowacji za mniejsze pieniądze. Wielką rolę odegrały również testy CFD oraz symulacje komputerowe, pozwalając na szybkie wdrażanie rozwiązań bez potrzeby kosztownych testów na torze.
Nowa era Formuły 1 to spektakl innowacyjnych technologii, błyskotliwych strategii inżynierskich oraz nieustannej walki o przewagę. Dla kibiców to także wspaniała okazja, by śledzić, jak technologia i sport przenikają się, tworząc niepowtarzalne widowisko na każdym okrążeniu. Jedno jest pewne – tak zaawansowanych bolidów i fascynującej rywalizacji jeszcze nie widzieliśmy!