Świat Formuły 1 wciąż żyje rewolucyjnymi zmianami, jakie czekają w sezonie 2026 – jednym z najważniejszych wątków jest powrót legendarnej marki Ford do królowej motorsportu, tym razem u boku zespołu Red Bull Racing. Fani czekają z niecierpliwością na efekty tej współpracy, biorąc pod uwagę nie tylko nostalgię za dawnymi sukcesami Forda, lecz także ogromny potencjał rozwojowy nowej generacji jednostek napędowych.
Nowe przepisy silnikowe postawią przed producentami ogromne wyzwania. Od sezonu 2026 pojawi się nacisk na hybrydowe technologie oraz zwiększenie udziału energii elektrycznej. Silnik spalinowy o pojemności 1,6 litra będzie współpracował z o wiele potężniejszym układem hybrydowym, który zapewni niemal połowę mocy całego układu. Red Bull, mając za partnera Forda, już od miesięcy intensyfikuje prace nad własną jednostką napędową w ramach projektu Red Bull Powertrains (RBPT), a Amerykanie wnoszą do niego swoje doświadczenie, technologie i zaplecze inżynieryjne.
Kulisy współpracy Red Bulla i Forda są fascynujące i obiecują prawdziwą technologiczną rywalizację w przyszłości. Inżynierowie obu firm intensywnie współpracują, koncentrując się na każdym detalu rozwoju – od nowych rodzajów materiałów, aż po zaawansowaną elektronikę i zarządzanie energią. Wiadomo już, że celem jest stworzenie agregatu napędowego nie tylko potężnego i niezawodnego, ale również efektywnego energetycznie i zgodnego z trendem ekologii w F1.
Ford doskonale pamięta swoje historyczne związki ze światem wyścigów. W latach 60-tych i 70-tych marka ta była synonimem innowacji i rywalizacji, a jej jednostki napędowe były sercem takich legend jak Lotus, Tyrrell, Williams czy McLaren. Dzisiaj, dzięki współpracy z Red Bullem, chce nie tylko odświeżyć swoją legendę, ale też dołożyć swoją cegiełkę do nowej ery napędów w Formule 1. Wyjątkowość prac nad „silnikiem przyszłości” podkreśla też fakt, że od lat żaden z dużych amerykańskich producentów nie był tak blisko technologicznego centrum wydarzeń F1.
Projekt Red Bull Ford Powertrains stał się w ostatnim czasie jednym z najbardziej zaawansowanych na padoku. Inżynierowie testują nowe paliwa w pełni pochodzące ze zrównoważonych źródeł, a Ford dostarcza doświadczenie wyniesione z serii wyścigowych, takich jak NASCAR, WEC, czy rallycross. Nowa jednostka musi być gotowa zarówno na nowe ograniczenia regulaminowe, jak i na dynamicznie rozwijające się oczekiwania względem osiągów, niezawodności i efektywności energetycznej.
Dla Red Bulla to nie tylko kolejny etap budowania własnego dziedzictwa, ale także szansa na wzmocnienie swojej pozycji jako zespołu samodzielnie projektującego i produkującego jednostki napędowe. Jeszcze kilka lat temu taka wizja wydawała się nierealna – dziś z pomocą Forda zespół jest gotów rzucić wyzwanie nawet największym gigantom technologicznym jak Mercedes, Ferrari czy Audi, które również przystąpią do walki z własnymi konstrukcjami zgodnie z nowymi przepisami.
Kluczowym wyzwaniem, nad którym obecnie pracują inżynierowie, jest połączenie osiągów z niezawodnością. Transfer know-how Forda do Milton Keynes umożliwia Red Bullowi przetestowanie rozwiązań, na które dotąd nie mógł sobie pozwolić. Z drugiej strony, dla Forda jest to laboratorium innowacji, z którego korzystać będą też inne odnogi sportów motorowych firmy.
Ekscytacja wokół programu Red Bull-Ford jest już odczuwalna w garażach, a także wśród kibiców. Oczekiwania są wysokie – nie tylko względem liczby punktów na torze, ale też potencjalnego wpływu na rozwój napędów samochodowych na skalę światową. Rok 2026 może być przełomowy nie tylko dla Red Bulla, ale też dla całego podejścia Formuły 1 do napędów przyszłości.
W świecie, gdzie ekologia, szybkość i niezawodność muszą iść w parze, współpraca Red Bulla i Forda wydaje się zapowiadać nową erę technologicznej rywalizacji. Kibice mogą być pewni – nadchodzące sezony będą wyjątkowe zarówno pod względem emocji na torze, jak i innowacji w garażach!