Sezon 2025 w Formule 1 już przeszedł do historii, a jednym z zespołów, który przykuwał uwagę od pierwszego do ostatniego wyścigu, był Red Bull Racing. Austriacki team po raz kolejny udowodnił, że jest siłą napędową królowej motorsportu, wyznaczając nowe granice rywalizacji oraz… zaskoczeń. Śledząc ich zmagania, można odnieść wrażenie, że na torze nie ma rzeczy niemożliwych – ale gdy pojawiają się słabości, cały świat patrzy z zapartym tchem.
Już od pierwszych rund sezonu Red Bull pokazał, że aspiruje do najwyższych laurów. Królem był oczywiście Max Verstappen, który dzięki fenomenalnej jeździe i spokojowi ducha konsekwentnie zdobywał kolejne zwycięstwa. Nowa specyfikacja auta – RB21 – zaskoczyła konkurencję innowacyjnymi rozwiązaniami aerodynamicznymi oraz perfekcyjnym balansem podwozia. Zespół z Milton Keynes wzorem najlepszego zegarmistrza potrafił dopracować detale, które przyniosły przewagę decydującą o kolejnych triumfach.
Nie da się jednak ukryć, że sezon nie był wolny od problemów. Główne wyzwania pojawiły się w środku stawki, gdzie Perez, mimo licznych prób, nie był w stanie dorównać Verstappenowi tempem na jednym okrążeniu. Mimo to Sergio odegrał kluczową rolę w walce o punkty zespołowe, szczególnie w Grand Prix Kanady i Austrii, gdzie – choć nie stawał na podium – jego mądre manewry powstrzymywały rywali McLarena oraz Ferrari.
Szczególnie pamiętny był spektakularny triumf w domowym Grand Prix Austrii. Verstappen, startując z pole position, z zimną krwią przewodził stawce od startu do mety, a zespół Red Bulla świętował ten sukces niczym mistrzostwo świata. Jednak sportowy świat szybko zapomniałby o medalach, gdyby nie dramatyczne chwile – i tych też nie brakowało. W Singapurze, z powodu błędów w strategii oraz problemów z oponami, Red Bull sensacyjnie wypadł z czołówki, kończąc serię wygranych i doświadczając brutalnej siły konkurencji.
Równie interesujące były decyzje kadrowe. Mimo wielu spekulacji, Red Bull zachował dotychczasowy duet kierowców na kolejny sezon, co wywołało falę dyskusji w mediach. Verstappen potwierdził, że jest fundamentem zespołu, a Perez stanowi solidne wsparcie – chociaż presja ze strony rezerwowych kierowców i młodych talentów nie maleje. Wewnętrzna dynamika teamu pozostaje jednym z najgorętszych tematów poza torem i niewątpliwie wpłynie na rozwój zespołu w kolejnych latach.
Sezon 2025 okazał się dla Red Bulla pasmem zwycięstw okraszonych dramatami. Dominacja na torze, nowatorskie podejście do rozwoju bolidu oraz umiejętność wyciągania wniosków z niepowodzeń zagwarantowały im miejsce w ścisłej czołówce. Kibice mogą być pewni, że Austriacki team nie powiedział jeszcze ostatniego słowa – walka o mistrzostwo konstruktorów 2026 już trwa w najlepsze, a kibiców czekają kolejne emocje na najwyższym poziomie.