Red Bull Racing nie ma się dobrze. Dzięki klasie Verstappena możemy mówić o zespole, który obecnie znajduje się w czołowej trójce, ale echa zeszłorocznej sprawy z Christianem Hornerem, niesamowite bzdury Helmut Marko oraz wysłanie Liama Lawsona otworzyły pewne drzwi...
Drzwi, przez które coraz częściej zagląda Max Verstappen, i można niemalże zadeklarować, że prędzej czy później z nich wyjdzie. Doskonałym dowodem na to jest „wpadka”, którą Holender powiedział w Japonii podczas pożegnania z partnerem dostarczającym silniki Hondy:
„Przeżyliśmy razem wielką przygodę, którą naprawdę cieszyłem się. Oczywiście, mieliśmy sukcesy już przed Hondą, ale nie wierzyłem w moich snach, że razem osiągniemy takie wysokości. Cztery tytuły mistrza mówią same za siebie! Teraz po prostu staram się cieszyć tym weekendem, chciałbym być jak najszybszy, ale najważniejsze jest, abyśmy świętowali, co osiągnęliśmy razem w Formule 1. A może także to, jakie wspólne sukcesy jeszcze nas czekają w przyszłości...” - zasugerował Verstappen.
Rozpoczyna się spekulacja, 3, 2, 1...
Zdjęcie: Lat Images / F1