Po pięcioletniej przerwie Formuła 1 powróciła na niezwykle wymagający tor w Szanghaju, gdzie już pierwsza sesja treningowa zapowiadała emocjonujący weekend. W piątkowy poranek atmosfera w paddocku aż buzowała od oczekiwań – współczesne bolidy nigdy wcześniej nie miały okazji rywalizować na chińskim torze, a warunki okazały się nie lada wyzwaniem dla inżynierów i kierowców. Wszyscy z niecierpliwością wyczekiwali, jak z tą sytuacją poradzą sobie zespoły i który team najlepiej przygotował się do powrotu na tę legendarną arenę wyścigową.
Główną postacią pierwszego treningu został George Russell, który popisał się doskonałym tempem, wykręcając najszybsze okrążenie i zostawiając w tyle nawet największych faworytów sezonu. Mercedes, choć w ostatnich miesiącach zmagał się z problemami, tym razem znalazł odpowiednie ustawienia. Ich bolid nie tylko prezentował się szybko na pojedynczym kółku, ale także stabilnie podczas dłuższych przejazdów symulujących warunki wyścigowe. Obserwatorzy zauważyli, że poprawki aerodynamiczne wprowadzone przez zespół z Brackley wyraźnie poprawiły balans i przyczepność auta – to niewątpliwie dobry prognostyk przed dalszą rywalizacją.
Co bardziej doświadczeni fani zapewne od razu zauważyli, że większość kierowców w trakcie FP1 bardzo ostrożnie podchodziła do granic przyczepności – wilgotny asfalt po nocnych opadach i niska temperatura sprawiły, że łatwo było popełnić błąd. Zaowocowało to sporą ilością drobnych uślizgów i jazdą blisko limitu, co tylko dodawało widowisku dramaturgii. Warto dodać, że dla młodych zawodników była to pierwsza okazja, by boleśnie przekonać się, jak złożona i wymagająca jest chińska pętla – zwłaszcza słynny zakręt numer 1, który jest jednym z najdłuższych i najbardziej technicznych pierwszych łuków w kalendarzu F1.
W stawce nie zabrakło również niespodzianek. Zarówno Ferrari, jak i Red Bull początkowo wydawały się mieć trudności z optymalnym rozgrzewaniem opon oraz znalezieniem odpowiednich ustawień na bardzo zmiennych warunkach toru. Carlos Sainz i Charles Leclerc narzekali przez radio na zbyt dużą nadsterowność w ciasnych sekcjach, podczas gdy Max Verstappen skupiał się na długich przejazdach – zapowiadając, że Red Bull nie pokazał jeszcze swojego pełnego potencjału. Fanów Scuderii może jednak napawać optymizmem fakt, że włoski zespół już kilkukrotnie w tym roku zaskakiwał tempem w niedzielę, pomimo problemów w piątkowych treningach.
Pozytywnym zaskoczeniem okazał się również występ zespołu McLaren. Lando Norris i Oscar Piastri imponowali balansem bolidu, a zespół sprawiał wrażenie doskonale przygotowanego strategicznie. Warto dodać, że Brytyjczyk znalazł się w ścisłej czołówce tabeli czasów, pokazując, że pomarańczowi mogą włączyć się do walki o podium także w Chinach. Na dobre słowo zasłużył także Zhou Guanyu, lokalny bohater, który na własnym terenie wydawał się nieco mniej odczuwać presji i pewnym tempem zdobywał sympatię kibiców na trybunach.
FP1 w Szanghaju potwierdziła, że powrót do Chin to strzał w dziesiątkę jeśli chodzi o urozmaicenie sezonu. Nierozwiązane do końca zagadki dotyczące ustawień i strategii sprawiają, że najbliższe sesje zapowiadają się pasjonująco. Rywalizacja na torze, który przez lata dostarczał widowisk i dramatycznych zwrotów akcji z pewnością ponownie rozgrzeje emocje zarówno kibiców przed obrazami, jak i tych zgromadzonych na trybunach. Kibiców czekają wielkie emocje – zarówno na torze, jak i poza nim.
