Lewis Hamilton wyraził obawy dotyczące udziału w nietypowej paradzie kierowców podczas Grand Prix Wielkiej Brytanii, gdzie zawodnicy mają jeździć gokartami zbudowanymi z klocków Lego. Choć większość kierowców jest podekscytowana tym wydarzeniem, Hamilton i Max Verstappen wykazali największy sceptycyzm.
Na torze pojawi się 22 gokartów zbudowanych z 28 000 klocków Lego, które mogą osiągać prędkość do 25 km/h. To kontynuacja pomysłu, który zadebiutował podczas Grand Prix Miami. Parada kierowców jest obowiązkowa i stanowi część oficjalnej ceremonii przed wyścigiem, a jej opuszczenie grozi karą finansową. Hamilton jednak nie potwierdził jeszcze swojego udziału, zaznaczając, że musi to omówić w prywatnym gronie.
Ferrari, którego kierowcą jest Hamilton, zasugerowało, że prawdopodobnie weźmie on udział w paradzie, zwłaszcza że wyścig odbywa się na jego rodzinnym torze, gdzie spodziewanych jest aż 175 000 widzów. Wśród weteranów, takich jak Hamilton, Verstappen i Fernando Alonso, pojawia się chęć ograniczenia liczby dni marketingowych i aktywności poza torem, co wynika ze wzrostu liczby wyścigów w sezonie do 24.
Organizatorzy oraz FIA starają się usprawnić obowiązki kierowców, zmniejszając ich liczbę, jednak parada pozostaje obowiązkowa. Ewentualne konflikty marek zostały wcześniej skonsultowane z zespołami i rozwiązane przed wydarzeniem, co ma zapewnić sprawny przebieg parady.
Hamilton i inni doświadczeni kierowcy wskazują na potrzebę ograniczenia dodatkowych aktywności, które mogą wpływać na ich przygotowanie do wyścigów. Wzrost liczby rund w kalendarzu Formula 1® sprawia, że zawodnicy są bardziej ostrożni w podejmowaniu zobowiązań poza torem.
Choć dokładne powody niechęci Hamiltona do udziału w paradzie nie zostały ujawnione, jego decyzja pozostaje niepewna. Ferrari liczy jednak, że obecność Hamiltona na rodzinnym torze będzie ważnym elementem weekendu wyścigowego.
