W czwartek na torze Circuit de Barcelona-Catalunya zakończyły się czterodniowe jazdy przygotowawcze do sezonu 2022 Formuły 1. To właśnie tutaj zespoły po raz pierwszy w tym roku mogły sprawdzić, jak spisują się zupełnie nowe konstrukcje, zaprojektowane według odmienionych przepisów technicznych, skupionych na poprawie poziomu rywalizacji na torze. Hiszpańska pogoda nie zawiodła, a ekipy od rana do wieczora pracowały bez wytchnienia, analizując dane, próbując różnych ustawień i testując komponenty aerodynamiki.
Czwarty dzień przeprowadzono nietypowo – zamiast klasycznego dnia testowego, zorganizowano „shakedown” z kontrolowanymi warunkami, skupiając się głównie na zbieraniu jak największej ilości danych o oponach Pirelli i symulacjach zachowania samochodu przy różnym stopniu zużycia ogumienia. Inżynierowie nie mieli łatwego zadania, gdyż w tym sezonie opony są o 18-calowej średnicy, co jeszcze bardziej zmieniło charakterystykę prowadzenia samochodów Formuły 1.
Najbardziej interesującą rzeczą dla obserwatorów był fakt, jak poszczególni kierowcy radzili sobie z nową generacją aut i czy zespoły zdołały rozwiązać problemy z tzw. „porpoisingiem” – efektem podskakiwania przy dużych prędkościach. Nie wszyscy znaleźli na to odpowiedź, czego efektem były wyraźne różnice w tempie i stabilności poszczególnych bolidów.
Czwartkowe przejazdy rozpoczęły się spokojnie, lecz już po kilku minutach tor był pełen samochodów. Wielu kierowców wyjeżdżało w krótkich stintach, by zespoły mogły zebrać dokładne dane telemetryczne dotyczące reakcji samochodu na zmiany ciśnienia w oponach, geometrii zawieszenia oraz zachowania jednostek napędowych przy różnych mapowaniach silnika. Twarze inżynierów mówiły wszystko – to był dzień wytężonej pracy, a tempo wielu ekip nie miało znaczenia. Najwięcej okrążeń zaliczyły zespoły Ferrari i Red Bulla, pokazując tym samym, że są nie tylko bardzo dobrze przygotowane, ale i niezawodne.
W padoku narastały spekulacje o ukrytym potencjale Mercedesa, który nie skupiał się na szybkich przejazdach, lecz konsekwentnie testował różne rozwiązania aerodynamiczne. Kierowcy tego zespołu zmagali się z charakterystycznym zjawiskiem podskakiwania, jednak ewidentnie podejmowali kroki, by zminimalizować jego wpływ na osiągi auta. O ile Ferrari imponowało niezawodnością oraz stabilnością tempa na długich przejazdach, o tyle Red Bull wzbudzał podziw dla rozwoju własnego projektu, prezentując ciekawe innowacje techniczne przy tylnej osi.
Na uwagę zasługuje także debiut nowych talentów. Młodzi kierowcy korzystali z czwartkowych jazd, by odnaleźć się w realiach prowadzenia nowoczesnej hybrydowej maszyny. Pokazali solidne tempo i pewność siebie, mimo że presja działania na głównych testach przed sezonem jest ogromna. To dobra wróżba przed kolejną okazją do sprawdzenia się już podczas oficjalnych testów w Bahrajnie.
Podsumowując, ostatni dzień jazd w Barcelonie przyniósł więcej pytań niż odpowiedzi, ale właśnie tego oczekują kibice F1 przed startem nowej ery. Emocje rosną, zespoły kalkulują swoje możliwości, a fani mogą być pewni, że sezon 2022 rozpocznie się z przytupem. Oczekiwanie na pierwszy wyścig właśnie stało się jeszcze bardziej ekscytujące!
