Po kilku miesiącach przerwy Liam Lawson wrócił do ścigania w Formule 1 podczas Grand Prix Chin, zastępując Daniela Ricciardo w zespole Visa Cash App RB na pierwszym treningu. Jego występ na torze w Szanghaju był szeroko komentowany w padoku i zachwycił nie tylko ekspertów, ale przede wszystkim kibiców. Młody Nowozelandczyk udowodnił, że przerwa od jazdy bolidem F1 nie odebrała mu pewności siebie ani wyczucia tempa.
Lawson zaprezentował się z najlepszej strony, mimo wyjątkowo trudnych warunków – sesja treningowa była pełna zmiennych, a przywrócenie wyścigu w Chinach po pięcioletniej przerwie również stanowiło wyzwanie. Niewielu rezerwowych kierowców potrafi wrócić i od razu odnaleźć się w świecie tak wymagającej technologii i precyzyjnej, dynamicznej jazdy. Jednak Lawson nie tylko nie odstawał od zawodników na pełnych etatach, ale także pokazał, jak bardzo się rozwinął od zeszłorocznych występów.
Co istotne, na tle Yukiego Tsunody – swojego zespołowego kolegi i etatowego kierowcy – Lawson wypadał nawet lepiej. Nowozelandczyk nie miał problemów z adaptacją do GP Chin i nowych konfiguracji toru, które stanowią sporą zagadkę nawet dla doświadczonych kierowców. Tak szybka aklimatyzacja to rzadkość, na którą zwracają uwagę wszyscy szefowie zespołów szukający solidnych rezerw wśród młodych talentów.
Warto przypomnieć, że Liam Lawson już w ubiegłym sezonie musiał niespodziewanie zastąpić kontuzjowanego Ricciardo w kilku rundach mistrzostw. Pomimo nagłości sytuacji, zebrał wtedy liczne pochwały za swoje opanowanie i konsekwencję w realizowaniu strategii zespołowej. Teraz Lawson pokazuje, że wyciągnął wnioski z tamtych doświadczeń – jest jeszcze bardziej dojrzały, a jego tempo i praca w zespole zyskały nowy wymiar. Wszystko to sprawia, że jego nazwisko regularnie pojawia się w kontekście przyszłych wakatów w głównych ekipach Red Bulla.
Dla zespołu VCARB obecność Lawsona to komfort posiadania w rezerwie zawodnika, który bez kompleksów może wejść do bolidu i osiągać solidne czasy praktycznie od razu. Takich kierowców w Formule 1 bardzo brakuje. Z punktu widzenia rozwoju zespołu, to idealny kandydat na przyszłościowego lidera lub doskonałego partnera dla mniej doświadczonych kolegów. Nowozelandczyk coraz wyraźniej daje do zrozumienia, że jeśli tylko otrzyma szansę pełnego sezonu, jest w stanie pokazać jeszcze więcej.
Niesamowite jest również to, z jaką łatwością Lawson komunikował się z inżynierami – zarówno technikalia, jak i sugestie dotyczące balansu bolidu, przedstawiał w sposób przemyślany, z uwzględnieniem całości pracy zespołu. To cechy, które nie pojawiają się przypadkowo – efekt pracy na symulatorach, ale przede wszystkim naturalnego talentu do adaptacji. Zadziwiająca jest też jego umiejętność opanowania emocji i pracy pod presją, która przecież potrafi zniszczyć debiutantów w F1.
Coraz więcej głosów pojawia się, że Red Bull stoi przed trudną decyzją – zarówno w kontekście przyszłości Ricciardo, jak i wykorzystania pełni potencjału Lawsona. Wiadomo, że w świecie Formuły 1 miejsca są policzone, a szanse na długo wyczekiwaną stałą posadę pojawiają się rzadko. Dlatego tak dobre wykorzystanie każdej okazji, by zaprezentować się przed szeroką publicznością i szefostwem zespołów, może być kluczowe dla dalszej kariery młodego kierowcy.
Przyszłość Lawsona zapowiada się niezwykle interesująco. Jeśli utrzyma obecny poziom i nie zostanie przyćmiony przez gwiazdy już obecne w stawce, może stać się jednym z najgorętszych nazwisk rynku transferowego w Formule 1 na kolejne sezony. Warto bacznie śledzić jego dalsze kroki, bo to właśnie z takich pozornie drugoplanowych ról często wyrastają gwiazdy, które później tworzą historię królowej motorsportu.
