W 2016 roku amerykański zespół Haas zadebiutował na torach Formuły 1, otwierając nowy rozdział w historii Królowej Motorsportu. Choć Gene Haas już od lat z sukcesami działał w serii NASCAR, decyzja o wejściu do F1 była niezwykle odważna – nie tylko ze względu na sportowe wyzwania, ale także na konieczność zmierzenia się z elitą i ogromną konkurencją światowego motorsportu. Dziś, z perspektywy czasu, warto przyjrzeć się nie tylko wyścigom, ale także barwnym momentom zespołu poza torem, które już wpisały się do kronik Formuły 1.
Od samego początku zespół Haas przyciągał uwagę swoim nietuzinkowym podejściem. Podczas debiutanckiego weekendu wyścigowego w 2016 roku, zespół już w swoim pierwszym wyścigu zdobył punkty, co stało się sensacją. Romain Grosjean – jeden z pierwszych kierowców zespołu – odgrywał rolę ambasadora i niejednokrotnie zapewniał nie tylko doskonałe występy na torze, ale także chwile pełne humoru, zarówno przed kamerami, jak i poza nimi. Zespół szybko zasłynął z dystansu do siebie, zarówno w mediach społecznościowych, jak i w paddocku, gdzie strategicznie budował swoją pozycję i sympatię fanów.
Słynne już filmy wideo przygotowywane z warsztatu, anegdoty związane z zamianą opon czy rozważania inżynierów oraz szefów zespołu – jak Günther Steiner, który zdobył status prawdziwej gwiazdy dzięki swojemu temperamentowi i powiedzonkom – wywoływały uśmiech na twarzach kibiców. Nie można zapomnieć o pamiętnych powiedzeniach Steinera, który szturmem zdobył internet i stał się memem nie tylko wśród fanów F1, lecz również osób niezainteresowanych motorsportem.
Haas od początku istnienia był zespołem, który nie zamierzał kopiować nikogo – ich amerykańska tożsamość została podkreślona, zarówno poprzez strategię działania, jak i wyrazistą, często ekstrawagancką komunikację. Współpraca z Ferrari, będąca kluczowym elementem budowy konkurencyjnego samochodu, udowodniła, że nawet relatywnie niewielki zespół z odpowiednimi partnerami potrafi nawiązać walkę z czołówką F1. Amatorzy ciekawostek mogą pamiętać także niezwykle barwne relacje pomiędzy kierowcami – jak chociażby legendarne już sprzeczki między Kevinem Magnussenem a Romainem Grosjeanem, które co roku pojawiały się na szczytach przeglądów najlepszych momentów spoza toru.
Zespół Haas także niejednokrotnie angażował się w zabawne wyzwania wymyślane przez organizatorów: od wyścigów na hulajnogach, przez quizy o Formule 1, po niekonwencjonalne prezentacje bolidów – każde z tych wydarzeń stawało się szeroko komentowaną atrakcją dla kibiców na całym świecie. Dla obserwatorów życia w paddocku, Haas to zespół gwarantujący mnóstwo emocji i nieprzewidywalnych zwrotów akcji, nawet poza główną areną wyścigową.
Jednym z najlepszych komponentów sukcesu medialnego amerykańskiego składu była obecność Steinera w serialu Netflix „Drive to Survive”. Charyzma i bezpośredniość szefa zespołu przyciągnęła uwagę widzów z różnych zakątków globu, którzy być może wcześniej nie interesowali się szczególnie zespołem z Kannapolis. Uczyniło to z Haasa prawdziwą medialną gwiazdę, docenianą również za szczerość i dystans do porażek oraz absurdalnych sytuacji.
Obchodząc dziesięciolecie obecności w F1, Haas to nie tylko konstruktor solidnych bolidów, ale również twórca wielu niezapomnianych historii i anegdot, które czynią świat Formuły 1 jeszcze bardziej kolorowym. Dla fanów amerykańska ekipa stała się nieformalnym faworytem, zespołem, który nawet mierząc się z problemami i ograniczonym budżetem, regularnie wychodzi naprzeciw kibicom, udowadniając, że prawdziwa magia F1 to nie tylko walka o tytuły, ale także emocje, osobowości i niezapomniane chwile po godzinach. Haas na pewno zapisał się już złotymi zgłoskami w historii „off-track moments” i z pewnością nie powiedział jeszcze ostatniego słowa!
